Zgodnie z dewizą, że każdy obraz wart tysiąc słów.
Miejscowość, w której zamieszkujemy nazywa się Ołk Park i przez wszystkich spoza Ołk Parku uważana jest za śliczną, wspaniałą etc. Nasze uczucia póki co są mieszane. Nasze mieszkanie ma tą sympatyczną cechę, że da się dojść gdzieś na piechotę. Gdzieś oznacza dwie różne stacje metra, 4 knajpy z sushi, 2 knajpy z hinduskim, 2 meksykańskie, 1 tajska, kino, apteka, bank, ze dwa duże sklepy oraz zagłębie barowe, które jednak jest już w następnym miasteczku. A i mamy też blisko do ok. 10 różnych kościołów - z tego co pamiętam każdy należy do jakiegoś innego szczepu chrześcijaństwa. Mieszane stąd, że jednak mieszkamy przy dość ruchliwej ulicy co w połączeniu z sąsiadem z góry, który dostaje losowych ataków miłości do drum n' bassu głównie ok. 2 nad ranem powoduje, ze czasami się tak sobie śpi. No i jeszcze dochodzi masakra z parkowaniem, ale o tym kiedy indziej.
Otóż miasteczko nasze posiada atrakcje. Turystyczne atrakcje. I nie chodzi tu o końcową stację linii zielonej metra. Otóż nie. Miasto to jest znane w całym USie (podejrzewam, ze nie jest) jako miejsce narodzin Hemingway'a Ernesta co wielkim pisarzem był:
chwilowo nie zwiedzilim bo chcą 10 baksów a my oszczędzamy. Ale Hemingway ma muzeum, bistro i ogólnie szacun.
Większy szacun ma jednakże Frank Lloyd Wright. Na poczatku myslałem, ze to jeden z tych kolesi co odpalili pierwszy dwu-płatowiec, ale się okazuje, ze to nikt aż tak ciekawy. Jakiś architekt co to zaprojektował muzeum Guggenheima czy innego kogoś. Bez rewelacji. W dodatku nazostawiał tych swoich dziwactw co je poprojektował i teraz ludzie w tym muszą mieszkać i wyglądają na zakłopotanych jak im się nagle na trawniku pojawia banda japończyków z audiogłajdami i jednorazowymi aparatami fotograficznymi:
Wytwory Franciszka L.W. w Ołk Parku można podzielić na dwie grupy, z których pierwsza jest wyrazem jego wspaniałego nowego stylu preriowego, wiekopomnego, zmieniającego spojrzenie na architekturę w Stanach, na Świecie, w Układzie Słonecznym etc... a część jest kompletnie nieciekawa i jak się okazuje jest efektem tego jak Franciszek projektował nisko budżetowe siedziska aby związać koniec z końcem. Ku chwale sztuki zamieszczam parę tysięcy słów o jednak stylu preriowym.
Tutaj dom i studio w którym Franek eksperymentował z formą i przestrzenią. Też nie bylim jeszcze w środku.
Tu akurat nie styl preriowy tylko pseudo Tudorowy. Jak się okazuje architekci też muszą jeść.
P.S. w Village Hall są portrety naprawdę ważnych ludzi, którzy pochodzą z Ołk Park (tak sądze) i tam są uhonorowani koleś od głosu Homera Simpsona oraz Betty Ford od kliniki uzależnień dla gwiazd. Czyli jednak jesteśmy w dobrym towarzystwie.






Wright, Hemiongway - nie znam. Pokaż domy gdzie mieszkali jacyś prawdziwi Polacy. Gołota. Kubica. Małysz. Kobylański.
ReplyDeletenie no, normalnie doborowe towarzystwo. a kiedyś będą się chwalili, a wiecie w ołk parku to mieszkali szelcowie :)
ReplyDeleteSzelc? Czy to jest POLSKIE nazwisko?!
ReplyDeletesheltz? polish? nope, doesn't sound like one :)
ReplyDeleteiHSu - nie turbuj się Waść, Hem Ying Wei zostanie Polakiem, jak tylko skończy budować autostradę.
ReplyDeleteŁo matko, ile się tu ludzia nazbierało. Natychmiast przestać to czytać. A o chińczykach też bedzie, ale najpierw o Meksykanach. ;->
ReplyDelete