Sunday, October 23, 2011

Takie tam sobie.

Najpierw byłem chory, potem byłem bardziej chory. A potem się dowiedziałem, że umarł Pucursky. Jamnik nad jamniki, wielki kopacz, wyjadacz kiełbas i pasztetów ekstraordinaire.
stąd nie bardzo miałem humor do pisania czegokolwiek.

Z takich rzeczy w miare aktualnych - auto jak się okazuje jest nasze. Co prawda, wedle dokumentów zostało nam sprzedane 3 miesiące później niż faktycznie, ale przynajmniej mamy papiery w łapie. Najlepsza z żon dostała pozwolenie na pracę, teraz jeszcze musi dostać sołszyl sekjurity namber i samą pracę. W ramach zbierania referencji była ochotniczką na Chicago Film Festival, więc i ja się załapałem na dwa filmy. Parafrazując kolegę A.  - najnowszy film LeLoucha - nie bardzo warto. Ołwer n aut.




7 comments:

  1. Biedny Pucuryn... Ale teraz pewno już obgryza jakieś monstrualnie wielkie świńskie ucho w prze-da-ma-jamniczej krainie łowów. Jedynej słusznej krainie łowów.

    ReplyDelete
  2. :/ ogromne wyrazy współczucia... ściskam mocno.

    ReplyDelete
  3. W ramach wątpliwego pocieszenia piosenka trochę na temat: http://www.youtube.com/watch?v=PuuCezrAUKk z fragmentami filmu, który zupełnie nie jest na temat.

    ReplyDelete
  4. Ooooosz...ale wiesz, teraz się wąchają z Tałkiem, a bidula już myślał że będzie sobie tak sam biegał...zresztą, znając skłonność Puculskiego do kopania dziur, może dokopie się z powrotem tutaj...

    ReplyDelete
  5. Bidny. Ale wiesz, może tak zryje te całe ZAŚWIATY, że pługiem nie wyklepią.
    sciskam cię madzia.

    ReplyDelete
  6. Dzieki za uściski i tym podobne. Faktycznie spodziewam sie, ze Pucek przekopie zaświaty na wszystkie strony. ;-)

    ReplyDelete
  7. ojej, szkoda wielka. trzym sie Katu

    ReplyDelete